Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogoda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 października 2017

Zemborzyckie Pompeje. Baseniki nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie.


    Zalew Zemborzycki w Lublinie powstał przy udziale prac społecznych w 1974 roku jako zbiornik retencyjny i rekraacyjny na rzece Bystrzycy. Mieszkańcy miasta otrzymali jezioro, z którego mogli korzystać w różnych formach, plażując, kąpiąc się, korzystając z wypożyczalni sprzętu wodnego, lub wędkując. Obecnie z uwagi na zanieczyszczoną wodę w zalewie, strach się w nim kąpać, jednak można skorzystać z płatnych basenów na tzw. Słonecznym Wrotkowie. 
   Ja natomiast pamiętam, że jako dziecko mogłem korzystać z baseników, które funkcjonowały tuż przy Zalewie. Rodzice mogli wówczas spokojnie odpoczywać, gdy ich małe dzieci bawiły się w pobliskich brodzikach.


    Niestety, obecnie baseniki przypominają betonowe zawalisko, lub raczej wykopalisko, a wiele osób odwiedzających popularną Marinę nie zdaje sobie sprawy, że kiedyś w tym miejscu właśnie tętniło letnie życie miasta.


    W pobliżu brodzików układano ręczniki plażowe, a niecki ich wypełniała woda, błękitna jak niebo nad nimi. Aby wejść do nich przechodziło się przez rynienki, widoczne na zdjęciu, gdzie opłukiwano nogi z piachu. 


    Pamiętam z dzieciństwa słońce, upalne lato, radosne piski dzieciaków chlapiących się w nich i dosyć sporą liczbę osób, które tu zawsze przyjeżdżały. 

   
    Korzystanie z nich było bezpłatne, nie było biletów, każdy mógł skorzystać, kąpać się w nich i bawić. 
    Obecnie baseniki na Marinie przypominają raczej Zemborzyckie Pompeje, straszą swoim stanem, nie są już żadnej formy rekraacji, mi natomiast przypomniały beztroskie dzieciństwo. 
     Czy w dzisiejszych skomercjalizowanych czasach miały by one szansę funkcjonować, bezpłatnie dla każdego? Myślę, że tak i uważam, że stanowiły by świetny dobry pomysł na ponowne ożywienie tego miejsca, położonego tak blisko miasta. 



wtorek, 12 września 2017

Górki Czechowskie w Lublinie - już niedługo deweloper postawi tu bloki?


   Górki Czechowskie już wkrótce zostaną zabudowane przez dewelopera, wbrew protestom mieszkańców miasta.


   Na wszystkich wyżynach zostaną postawione bloki mieszkalne i pawilony usługowe. 


   Niziny - na nich planowane jest powstanie "Parku 700 lecia" - czyli pomysł dewelopera - jak "sprzedać" mieszkańcom informację, że nie budujemy bloków, a robimy park! Tymczasem budynki powstaną na 48 % wyżyn w tym miejscu. 


     Prawda jest taka, że obecny teren posiadający charakter rekraacyjny, jest zaniedbany i zarośnięty, jednak wciąż cenny i służący mieszkańcom Lublina. Z żalem przyznaję, że Ratusz nie zdecydował się na ich utrzymanie w dotychczasowej formie, przy wyznaczeniu i utrzymaniu ścieżek, oraz wycince trawy pod tereny piknikowe i spacerowe.
               

   Na nic zdały się protesty społeczników podczas konsultacji społecznych, rzeczowe oraz racjonalne ich argumenty. Ratusz dał jasny sygnał - Górki Czechowskie zostaną zabudowane. I tak wygrał pieniądz, a nie zdrowa kalkulacja na rzecz czystego środowiska miasta.


   Zbyt często ostatnio, doraźny interes finansowy staje naprzeciw długofalowej polityce, która powinna zagwarantować komfort życia mieszkańcom. Składać się na nią powinna ochrona i zapewnienie dopływu powietrza miastu, przez ten właśnie, ostatni zielony korytarz. Jego zabudowanie wywrze długofalowe i negatywne skutki klimatyczne dla całego Lublina.


Tymczasem Górki Czechowskie żyją własnym życiem, nieświadome losu, który wkrótce stanie się ich udziałem.


   Ze swojej strony, żałuję, żałuję braku długofalowej polityki miasta, która miała by na celu poprawę komfortu życia w nim. Deweloperzy, budują bloki mieszkalne, kierując się, rzecz jasna, swoim jedynie, krótkowzrocznym interesem.


   Górki Czechowskie przechodzą powoli do historii. Dlatego, jeżeli macie chwilę czasu, na spacer - wykorzystajcie go właśnie na nie. Zabierzcie ze sobą aparat, zapiszcie te chwile.


Za kilka lat, takich obrazów w Lublinie nie zobaczymy. Wielu z nas to nie interesuje, wielu jednak obchodzi. Może warto zadać sobie samemu pytanie o ich przyszłość, może warto je chronić, może warto się angażować?





czwartek, 13 lipca 2017

Pogodowa rewolucja w Lublinie


    Lublin przeżywa w ostatnich dniach prawdziwą pogodową rewolucję. Niedawno mieliśmy potężną wichurę (post niżej), która wyrządziła sporo szkód w miejskiej zieleni i infrastrukturze, a miasto, jak obserwuję, do chwili obecnej nie uporało się z wieloma powalonymi drzewami. 


  Nie minęło wiele czasu i po gorących, dusznych lipcowych dniach ponownie mieliśmy duże opady deszczu, którym towarzyszył spory wiatr. 
     Zastanawiam się, czy ta niestabilność pogodowa będzie nam towarzyszyć częściej, czy to jedynie przyrodniczy kaprys? 

czwartek, 29 czerwca 2017

Burza nad Lublinem, potarmosiło miastem!


     W dniu dzisiejszym, tj 29 czerwca 2017 roku, przez Lublin przeszła burza, która miała poważne konsekwencje, z uwagi na drzewa, które połamała. W chodniki uderzył również grad, ale on zdaje się nie wyrządził strat. Z dachów pozrywało kawałki blach - płyt, które niczym latawce nosił wiatr, a następnie uderzał nimi o ziemię.


     Ulica Narutowicza / Okopowa - gdzie udało mi się schronić, przez gwałtowny opad i silny wiatr, nie było momentami widać na więcej niż kilka metrów, ulice zamieniły się w potoki. Wszystko to trwało może z dziesięć minut.


    Ulica Peowiaków, stacja Roweru Miejskiego, wydaje się, że nieco ucierpiała.



Śródmieście miasta mocno ucierpiało.


    Wielu z tych drzew będzie mi naprawdę brakować. Natomiast Ogród Saski, również nie wybronił się od zniszczeń, obecnie jest zamknięty z uwagi na bezpieczeństwo, a prace w nim zmierzające do przejrzenia stanu zieleni i  oczyszczenia z połamanych drzew i konarów trwają.


Ucierpiała stacja metereologiczna, nie ustrzegła się przed burzą.


     Widziałem zdjęcie z różnych części Lublina i wiem, że w całym mieście sytuacja wyglądała podobnie. Mam nadzieję, że nikomu z Was nic się nie stało.

wtorek, 27 października 2015

Brama Zasrana w Lublinie i październikowa mgła na podzamczu


    Historia Bramy Zasranej w Lublinie kończy się w momencie likwidacji Dzielnicy Żydowskiej przez Niemców w czasie II wś. Brama odgradzała ulicę Szeroką od ulicy Podzamcze, nad nią przebiegała ulica Zamkowa. Skąd wzięła się taka nazwa bramy, możemy się domyślać. Obecnie zapomnianą funkcję bramy spełnia te oto przejście, również pod uliczką Zamkową, a w nim znajdziemy... szalet miejski!*
    Nie przeszkodziło mi to jednak w zrobieniu zdjęcia, nieco niepokojącgo. Cóż, październikowa mgła na zamkowym wzgórzu, trochę w tym pomogła.


*Jednocześnie wyjaśniam - przywołany słusznym komentarzem Pana Darka Prażmo - iż Brama Zasrana nie znajdowała się w tym miejscu - to fakt, a ulica Zamkowa miała inny bieg niż ta, obecna! 

środa, 21 października 2015

Sentymentalnie, jesienie z dachu w Lublinie.


   I mamy jesień, wyjątkowo deszczową, wyjątkowo chłodną. Ale jak zwykle sentymentalną. Pomyślałem sobie, że po przydługiej wakacyjnej przerwie powodowanej licznymi obowiązkami, trzeba znów wyjść w miasto. Wdrapałem się na dach, skąd mam rzut oka na Lublin i pomyśłałem sobie, że faktycznie to już czas.


   Długo mnie tam nie było, a jest tyle interesujących miejsc, tyle pomysłów i... całkowity brak czasu. Żeby tak pogodzić wiele spraw w jedno i spróbować. Uda się. Może trochę w bok, na chwilę zejść. Mam w zanadrzu nowe tematy, komputer już ponownie podłączony, pora zaczynać, pora wracać.

wtorek, 23 czerwca 2015

Z dachu lubelskiej kamienicy


   Nie każdy musi, nie każdy ma okazję popatrzeć na tą starszą część Lublina z dachu lubelskiej kamienicy. Dla tych co nie mieli takiej możliwości, zamieszczam komplet trzech zdjęć, w tym dwóch pierwszych, przedstawiających wschodnią część miasta.


I trzecie, może bez specjalnej plenerowej wartości - kierunek południowy. 


   Zdjęcia wykonane z dachu kamienicy przy ul. ... no właśnie. Jakiej?




czwartek, 28 maja 2015

Wyjątkowy zimny i deszczowy maj 2015

 
      Rzadko zdarza mi się rozprawiać na łamach bloga o pogodzie, jednak z perspektywy czasu,  uważam to za pożyteczną obserwację. Niekiedy zaglądam do archiwum i porównywnuję jaka była sytuacja pogodowa dwa, trzy lata temu.
    Wyjątkowo zimny i deszczowy maj 2015r. pozostanie już w mojej pamięci. Ten moim zdaniem jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku, nawet u swojego końca zawiódł. Niewielka ilość dni słonecznych nie rozpieściła lublinian, ba poprzez ulewne deszcze niektórzy zastanawiali się czy budować arkę przed potopem, ale ostatecznie obeszło się! 
   Dobra wiadomość jest taka, że prognozy na kolejne dni są optymistyczne, liczymy na ciepłe lato! 
    Na zdjęciu ukwiecone drzewa ulicy Wajdeloty - Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

wtorek, 3 lutego 2015

Duża kałuża. Na Placu Litewskim w Lublinie.


  Tradycyjnie przed wyborami prezydenckimi dostaliśmy mnósto obietnic, m.i. dotyczących restrukturyzacji Placu Litewskiego w Lublinie, co lokalne media podchwyciły przyglądając się temu z niesłabnącym zainteresowaniem. Tymczasem okazało się, że przebudowę odłożono, bo zwyczajnie w budżecie miasta nie ma na to pieniędzy, gdyż przeznaczono je na inne, a zgłoszone przez radnych miejskich cele.
     Nie wiem czy się smucić z tego powodu, bo projekt przebudowy centralnego miejsca w Lublinie nie wzbudził moich euforycznych emocji. Może powstał tylko tak, na zasadzie dziennkiarskiej zapchaj dziury i wylądował wśród innych sobie podobnych w ratuszowej szafie. 
    Zastanawiam się jedynie, czy trudno jest z kasy miasta przeznaczyć trochę pieniędzy na możliwość przejścia chodnikiem bez nalania wody do butów lub skręcenia nogi w okolicznych jego wyrwach? Jeżeli ma to być naprawa na zasadzie czasowej prowizorki, niech nawet tak będzie i niech zostanie wylana plama asfaltu, która zaleje dziury i wypoziomuje chodnik. Bo jeżeli nadal będziemy czekać z restrukturyzacją Placu, to może warto nadać kałuży nazwę, podobnie jak i dziurom w chodniku, idąc od strony Hotelu Europa?
    Cóż może to i trochę klimatyczne, może to i takie swojskie. Może jednak niekoniecznie.
      

wtorek, 15 kwietnia 2014

Wiosna, wiosna, ah to Ty


      Wiosna w Lublinie, nieco deszczowa, z szansami na miejscowe przejaśnienia. Temperatura zaledwie kilka stopni na plusie, więc bez szaleństw. 
   Przez ciepłą zimę, zostaliśmy rozbudzeni z oczekiwaniami na wyższe temperatury, tymczasem jest chłodno i pada. Rośliny jednak coś czują. Drzewa pokrywają się liśćmi i kwiatami, trawa się zieleni, to już musi być niedługo. Coś jest na rzeczy. 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wallenroda i Zana - nowe City.

                                                    Kliknij aby powiększyć.
   Nad Lublinem zjawiska pogodowe bywają imponujące. Z jednej strony pada deszcz, obok słońce złoci bloki, rodzi się przy tym kakafonia barw, mieszana wiatrem. Zimno, czy ciepło? Pada, a może będzie? W marcu jak w garncu, kwiecień plecień... na Wallenroda, za oknem.

                                        Kliknij zdjęcie aby powiększyć.

  Ulica Zana, którą kiedyś można było przejść bez rozgladania się na boki, a pola LSMów porastały zboża. Obecnie trudno przekroczyć ją nawet przy zielonym świetle na przejściu dla pieszych. Coraz więcej samochodów, coraz więcej ludzi, coraz mniej chodników, coraz więcej parkingów, których i tak brakuje. 
  Tu, na zdjęciu, spodobał mi się seledynowy rozblask szyb na bloku przy ul Balcera 1. Tu powstaje nowe lubelskie City, przeplatane wieżowcami, z parkingami w trawie, wszystko byle jak i jak popadnie, zależnie od inwestora, niezależnie od ludzi.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Targowo na Krakowskim w Lublinie

                                         kliknij aby powiększyć
  Sezon wiosenny się rozpoczyna, więc w samym sercu Lublina na placu obok "Pedetu" lub "Galerii Centrum" - jak kto woli rozstawiono wielkie barachło z okularami przeciwsłonecznymi. 

 Poczułem się jak na podlubelskiej prowincji, w dzień targowy. Wyobraziłem sobie kolejne kramy dostawiane obok, a na nich kapiszony, baloniki oraz szczypy z cukru. 


  

niedziela, 16 marca 2014

Wczesnowiosennie po Lublinie


   Idąc w dół od strony Bramy Krakowskiej ulicą Lubartowską po lewej stronie mijamy Arkady - największy niezagospodarowany plac w Centrum Lublina. Cieszy mnie jego przestrzeń, bo przy obecnej polityce miasta, zapewne wkrótce zginie zabudowane kolejną galerią handlową. A jest to miejsce idealne aby przystanąć, złapać powietrze miasta, chwilę odpocząć. Po lewej stronie zdjęcia niewielki budyneczek - relikt PRLu, w którym kiedyś mieściły się kasy MPK Lublin.


   Widok z Arkad. Sensacją było by, gdyby to miejsce zostało zagospodarowane jako miejski spacerniak z ławkami - leżakami do odpoczynku. Kąt wzgórza - idealny do odpoczywania na ławeczce i cieszenia się słońcem. W miejscu Arkad - lodziarnia, parasole. 


   Lubelski klasyk - jeszcze żywy. Topola Czarna - na Placu Litewskim z regularnie ucinanymi kolejnymi gałęziami z zabudowanym systemem korzeniowym, już ledwo oddycha, ale może da jeszcze radę na przekór wszystkim. Bo jak poinformowano będzie wycięta aby stanęło w jej miejscu "coś spektakularnego".

   

poniedziałek, 25 listopada 2013

Lublin jesiennie

Wczorajszy krótki spacer po Lublinie. Na deptaku, kilka zaledwie osób. Dziwna odmiana po niedawno minionym lecie, które gromadziło już z tego miejsca, aż do Bramy Grodzkiej gwarny tłumek ludzi.
Poczułem się nietypowo. Deszcz przybrał na sile, podobnie jak wyjątkowo zimny wiatr; zrobiło się mało przyjemnie. 
Po powrocie wrzuciłem w internet wiadomości z Lublina; na kilku portalach te same twarze zmęczone swoimi sukcesami, a ja poczułem się zmęczony moim miastem. Kolejny raz.
Stare Miasto wydało mi się po prostu i zwyczajne i stare.

wtorek, 29 października 2013

Jesienny ogród - Centrum Lublina


Są miejsca,
w Lublinie
które nie istnieją

są przejścia, w których
ogród bramą

do niezwykłego, zwykłego
świata,

o którym śniłeś,
o którym śniłaś.

Nieraz.

Nie poznasz ich
i w nie
nie wejdziesz

na co dzień zwykle,
co dzień tak samo

żyjemy tu,
żyjemy teraz

obok
za 
bramą.

    Jest taki ogród w Lublinie. Mieści się niemal w samym jego centrum, a istnieje tam już od dosyć dawna. Ogród należący do zakonu sióstr urszulanek. Jest to dosyć niecodzienne miejsce, stanowi zupełnie odrębny świat, od tego znanego nam za jego murem, gdzie ulica Narutowicza staje się miejscem pełnym ludzi i samochodów.
    Tymczasem tam czas się zatrzymał, a może tylko wolniej biegnie? 

czwartek, 12 września 2013

Koniec lata


     Odczuwalny koniec lata. Ochłodziło się, na trawnikach schną liście. Wakacyjne wspomnienia chowamy do komputera, jesień jednak może zapowiadać się - na swój sposób ciekawie. 
Na zdjęciu ulica Wallenroda w Lublinie - fragment osiedla Mickiewicza, które posiada zamierzony przez architektów klimat osiedla - parku. Dla mnie każda z pór roku jest w tym miejscu bardziej odczuwalna, niż w każdym innym w Lublinie. 

      Jeżeli robi się jesienno-nostalgicznie na myśl przychodzą mi słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego "Cztery pory niepokoju", a z nią adekwatna zwrotka;

Jesień kładzie słoneczne wspomnienia w słoiki,
Pachną zioła, pęcznieją worki i koszyki,
Przyjaciele wracają z podróży dalekich,
Obmywają stopy w nurcie własnej rzeki.
Pod wieńcem i zniczem usypiają zmarli
Zapomniawszy już o tym, co życiu wydarli,
Poeci o jesieni powielają sztampy,
Więc dlaczego przed strachem - zapalamy lampy?

poniedziałek, 9 września 2013

Dziś pogodnie bez opadów, miejscami jedynie mogą wystąpić przelotne opady deszczu...



    Chmury, chmurki nad Lublinem. Ilekroć wieczorem zastanawiam się nad pogodą następnego dnia spoglądając w niebo, o tyle tegoż dnia następnego, pogodnego i słonecznego, jej nagła i gwałtowna zmiana niemiło mnie zaskakuję. Tym bardziej jest nieoczekiwana, gdy idąc do pracy słonecznego ranka zostawiam kurtkę przeciwdeszczową na wieszaku w mieszkaniu, a wracając żałuję, że nie wziąłem tego nieprzemakalnego, ciepłego sztormiaka. 
    Ale cóż, taka to specyfika klimatu tu panującego przy średniej rocznej temperaturze + 8 C i 650 mm - średniej rocznej sumie opadów. Szału nie ma. Jedno natomiast jest pewne, mieszkańcy Koziego Grodu muszą mieć gorącą krew.
   
    Aha, nie lubię poniedziałku - na dobry początek.



poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dzień jak co dzień w Lublinie

   
     Dzisiejszy dzień wczesnym rankiem skąpał się w lekkim słońcu. Idąc do pracy wzrok mój przykuła kolejka rodem z epoki socjalizmu, która ustawiła się do "NFZetu" przy nowo wyremontowanym budynku przy ul. Skłodowskiej. Spoglądałem na ustawione równym rzędem starsze osoby i szczerze im współczułem. Powiedzenie, "trzeba mieć zdrowie, żeby chorować" nabrało widocznego znaczenia.
     Po godzinie 15ej zachmurzyło się już nie na żarty i nad Lublinem przeszła niewielka burza. Po niej chodniki i jezdnie nabrały wody, trawniki rozmokły, popłynęło błoto. Zrobiło się szaro buro i ponuro. Na deptaku przy Krakowskim wyludniło się, tylko jakaś pani spod różowej parasolki wykazywała oznaki  życia, podeszła "częstując" mnie ulotką klubu GoGo, który o ile pamiętam, ruszył przy akompaniamencie skandalu wywołanego jego lokalizacją przy głównej przecież, spacerowej arterii miasta.
   

   Takiego deptaka dawno nie oglądałem. Zazwyczaj tętniący życiem, dzisiejszego dnia zamarł. Nawet smęcący zazwyczaj koło banku skrzypek, dzisejszego dnia nie zajrzał.