Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 lutego 2018

Ogród Saski w Lublinie - w ruinie.


    Pod koniec 2013 roku oddano "zrewitalizowany" Ogród Saski w Lublinie, koszt przekroczył 15 mln złotych. Rewitalizacja okazała się bublem. Alejki piaskowe zamieniające się w błoto,  nie działają pompy w oczku wodnym, kostka rozłazi się na chodniczkach, plac zabaw dla dzieci istniał do niedawna jedynie na papierze. Dodatkowo z czasem pojawiają się kolejne usterki, o których pokrótce. 


    W 2016 roku postanowiono rozebrać dach na świeżo wyremontowanej muszli koncertowej w parku. Dlaczego? Podobno przeciekał, podobno też nie dało się przecieku uszczelnić. Rozebrano całość i tak przez dwa lata przesuwano kolejne wymyślane terminy napraw, bądź wymiany. Zdjęty dach, stał się źródłem większego przecieku i skutkował degradacją całości. Dzięki temu parkiet został nieodwracalnie zniszczony, podobnie jak uszkodzona została elewacja budowli. 


    Jaki jest obecnie prognozowany koszt remontu muszli? Prawdopodobnie około miliona złotych, choć do niedawna podawano 850 tys zł. Kto za to zapłaci? Oczywiście my, mieszkańcy.


   W wyniku nawałnicy w czerwcu 2017 roku, uszkodzona została drewniana altana. Do chwili obecnej nie doczekała się naprawy, jednak mam "dobrą wiadomość". Za jedyne 200 tys zł miasto ma postawić nową, a przy okazji kolejną klatkę dla pawi (których przypomnę, miesięczny koszt utrzymania to kwota ok. 4 tys zł).


     W wyniku wichury drzewo upadło na miejską toaletę. Oczywiście jest ona nieczynna i nikt nie wie kiedy i czy w ogóle będzie działać. 
       Z drugiej strony, w parku jest tyle krzaków i drzew, więc po co toaleta? 

niedziela, 19 listopada 2017

Pałac Hussarów - wnętrze


    Całkiem niedawno pisałem o Pałacyku Hussarów TU  
    Mając możliwość zajrzenia do wnętrza, postanowiłem wrzucić cztery fotografie, abyście Państwo zobaczyli, że wnętrza budynku po przebudowie faktycznie do pałacowych nie należą, a jednak posiadają swój specyficzny urok.


    Kamienica jest zamieszkała przez osoby wynajmujące tam mieszkania, do których prowadzą wąskie i długie korytarze, niektóre za zamkniętą kratą.


     Budynek należy do tych interesujących w Lublinie, z ciekawą historią, a obecnie wyłączonych z głównego miejskiego i historycznego zainteresowania. A szkoda.



wtorek, 14 listopada 2017

Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Ideał sięgnął bruku. Czyli co wolno...


    Plac przed Centrum Spotkania Kultur w Lublinie to najsłabszy punkt tego ciekawego architektonicznie obiektu. Pozbawiony drzew, bez jakichkolwiek elementów punktu zaczepienia, razi betonową pustką, nie sprawdzającą się zarówno podczas słonecznego lata jak i mroźnej zimy. W tym miejscu nic nie zachęca do pozostania tu dłużej niż jest to konieczne. 
    Zapewne aby temu zaradzić, zarządzający przynależnym do CSK placem, zafundowali przechodniom elementy "nowej architektury", które monotonię placu wypełniły. Postawiono na wielkogabarytowe samochody, gdyż niewielkie autka, które tu niekiedy parkują, giną na nim niezauważone. Nie wiemy jak długo ta nawierzchnia wytrzyma, ale nową ułoży się ponownie, z podatnika pieniędzy.


    Przykład jak widać idzie z góry, Lublin zmaga się z zastawionymi przez samochody chodnikami, które parkują jak chcą i gdzie chcą. Ba, nawet Straż Miejska do niedawna pozwalała sobie na jazdę alejkami pieszymi po Ogrodzie Saskim. 


    Również urzędnicy miejscy z Ratusza parkują wbrew przepisom, pod drzwiami Urzędu Miasta na Wieniawskiej przejeżdżając samochodem po zatłoczonym chodniku, aby tylko stanąć pod samymi drzwiami. Jak widać świadczy to o randze społecznej wożonej osoby. 

    
     O ile w rozmowie z Komendantem Straży Miejskiej otrzymałem promesę, że ich samochody po chodnikach Ogrodu Saskiego jeździć nie będą, a zastąpią je piesze patrole, to od miesiąca dane słowo obowiązuje, z czego się cieszę. W przypadku samochodów z Ratusza natomiast postępu nie ma, a nastał regres. Mam nadzieję, ale wątpliwą, że to się zmieni.