Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmotoryzowani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmotoryzowani. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2017

Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Ideał sięgnął bruku. Czyli co wolno...


    Plac przed Centrum Spotkania Kultur w Lublinie to najsłabszy punkt tego ciekawego architektonicznie obiektu. Pozbawiony drzew, bez jakichkolwiek elementów punktu zaczepienia, razi betonową pustką, nie sprawdzającą się zarówno podczas słonecznego lata jak i mroźnej zimy. W tym miejscu nic nie zachęca do pozostania tu dłużej niż jest to konieczne. 
    Zapewne aby temu zaradzić, zarządzający przynależnym do CSK placem, zafundowali przechodniom elementy "nowej architektury", które monotonię placu wypełniły. Postawiono na wielkogabarytowe samochody, gdyż niewielkie autka, które tu niekiedy parkują, giną na nim niezauważone. Nie wiemy jak długo ta nawierzchnia wytrzyma, ale nową ułoży się ponownie, z podatnika pieniędzy.


    Przykład jak widać idzie z góry, Lublin zmaga się z zastawionymi przez samochody chodnikami, które parkują jak chcą i gdzie chcą. Ba, nawet Straż Miejska do niedawna pozwalała sobie na jazdę alejkami pieszymi po Ogrodzie Saskim. 


    Również urzędnicy miejscy z Ratusza parkują wbrew przepisom, pod drzwiami Urzędu Miasta na Wieniawskiej przejeżdżając samochodem po zatłoczonym chodniku, aby tylko stanąć pod samymi drzwiami. Jak widać świadczy to o randze społecznej wożonej osoby. 

    
     O ile w rozmowie z Komendantem Straży Miejskiej otrzymałem promesę, że ich samochody po chodnikach Ogrodu Saskiego jeździć nie będą, a zastąpią je piesze patrole, to od miesiąca dane słowo obowiązuje, z czego się cieszę. W przypadku samochodów z Ratusza natomiast postępu nie ma, a nastał regres. Mam nadzieję, ale wątpliwą, że to się zmieni.  
    
    

wtorek, 23 maja 2017

Przechodniu, uważaj na ciężarówki na Starym Mieście w Lublinie!


     Pieszy musi zachować szczególną ostrożność wchodząc rankiem (ale nie tylko rankiem) na Stare Miasto w Lublinie. Ruch samochodowy jest wówczas duży, z przewagą ciężarówek dowożących różne towary do lokalnych knajpek. Pośród nich pętają się pomniejsze osobówki, urządzając sobie slalom pomiędzy tymi większymi. 


   Przechodzeń, który musi tamtędy przejść, jest mocno zdezorientowany, nie czuje się pewnie przy takim natężeniu ruchu. Szczególnie w tej uczęszczanej i zabytkowej części miasta, która powinna być wyłączona z ruchu większych samochodów i podlegać szczególnej ochronie. 


    Dodatkowo swoje "trzy grosze" dokładają śmieciarki, należące tu do najcięższych pojazdów. Niedawno pod jedną z nich zapadła się ulica, ale jak widać, jeżdżą one dalej w nadziei, że nic się już nie zawali. Tu link do artykułu o takim wydarzeniu (Dziennik Wschodni) KLIK


    Zrozumiałe jest, że sklepy muszą mieć zaopatrzenie, a wywóz śmieci jest konieczny. Jest to bezsprzeczne. Aby zadbać jednak o bezpieczeństwo zabytków oraz przechodniów spacerujących w tym miejscu, należało by wprowadzić ograniczenie tonażu aut wjeżdżających na Stare Miasto. 
   Towar można dowieźć niewielką furgonetką, śmiecie zabrać może mniejsza śmieciarka. W przypadkach ekstremalnych, samochody mogą zatrzymywać się na ul. Lublartowskiej lub na Placu Katedralnym, gdzie można było by je wyładowywać, a towar dowieźć wózkiem. 
     Dla chcącego - nic trudnego! Czy to możliwe?Apeluję do władz miasta o rozważenie tego pomysłu.

czwartek, 18 maja 2017

Drzewa do wycięcia w Lublinie. Al. Racławickie bo buspas i Baobab bo chory.

 
   W wyniku przebudowy Alej Racławickich wyciętych ma zostać 89 drzew. Powodem jest stworzenie buspasów oraz ścieżki rowerowej. Mieszkańcy protestują, ale są jak zwykle ignorowani przez Urząd Miasta Lublina, który przecież wie lepiej. Protestujący przeciwko wycince okleili taśmą drzewa przeznaczone do niej i umieścili na nich klepsydry.


     Aleje Racławickie w Lublinie są piękne i słyną właśnie ze swoich drzew, które ją otaczają. To takie nasze małe Champs Elysees, ulica w mieście, której uroku dodają drzewa!


   Co interesujące, rowerzyści wskazali, że nie potrzebują ścieżki kosztem wycinki drzew, bo przecież ścieżkę rowerową można wykonać przy ich zachowaniu. Drzewa oddzieliły by ją od pasa drogowego, zapewniając bezpieczeństwo.
     Kolejną sprawę stanowią buspasy, Aleje Racławickie posiadają dwa wyznaczone szerokie pasy ruchu w jedną stronę i dwa w drugą, co obecnie jest wystarczające, a poszerzanie ich o kolejny nie wpłynie na płynność ruchu, a spowoduje jego zwiększenie - wbrew obecnej światowej polityce polegającej na jego ograniczaniu w centrach miast.
    Przy planowanej wycince, która ma zapewnić dodatkowe pasy dla autobusów i prawoskręty, wycięte mają zostać również drzewa umożliwiające skręt w ulicę Legionową, która to jest ulicą jednokierunkową i skręcić się w nią nie da! Ot, taki paradoks.


   Moim zdaniem ignorowanie głosu mieszkańców, odbije się czkawką tym, którzy takie decyzje obecnie podejmują. Nie można lekceważyć głosu tych, którzy przecież najlepiej wiedzą jak w swoim mieście żyć. 

Baobab - czyli Topola Czarna do wycięcia z Placu Litewskiego.


  Topola Czarna na Placu Litewskim, popularny Baobab, w związku z czterema miejskimi opiniami o chorobie, zostanie wycięta, a posadzone w jej miejsce inne drzewo ma być spektakularne w formie. Lublinianom łza w oku się zakręciła, bo topola ta ma za sobą szmat historii i wielu z nas wyrosło przy niej. Niestety stwierdzono, że babcia kaszle i trzeba ją ściąć, bo może się sama z(a)łamać. 
    Tymczasem o pewnym równie ciekawym, starym i schorowanym od dziesięcioleci drzewie, które podparte metalowym odciągiem stoi w Ogrodzie Saskim przypomiał mi mój sympatyczny kolega Tomasz Rolski.


    Od czasu gdy byłem dzieckiem na trzykółkowym rowerku, to drzewo było chore, tak właśnie podparte i już wtedy było (moim dziecięcym zdaniem) stare. Zawsze było przy tym dla mnie ciekawe, charakterystyczne i piękne! Dlaczego więc Baobab tak właśnie nie mógłby żyć? My mieszkańcy opiekowalibyśmy się tą naszą babcią!


   Odpowiedź jest prosta. Problemem nie jest problem, tylko nasze podejście do problemu. Kto drzewa kocha zrobi wszystko aby je ocalić, chyba, że jest inaczej. 

kadr z filmu Alternatywy 4 Stanisława Barei

   A był już zdaje się taki gospodarz domu w filmie Alternatywy 4, któremu drzewko przeszkadzało. A to ptak siedzący na nim mu na głowę narobił, a to uderzył się o nie, a to sopelek z niego mu za kołnierzyk wpadł.. 
   Tak, tak, drzewa bywają złośliwe, ale nie ma się co na nie obrażać, produkują tlen dzięki któremu żyjemy. Kochajmy je!


poniedziałek, 27 marca 2017

Ekstremalna Droga Krzyżowa w Lublinie 2017


    Gdy uczestnictwo w niej zaproponował mi mój kolega Bartek (Metal) z Lublin 4x4 jako zabezpieczenie i wsparcie dla pielgrzymów, nie wahałem się. Chciałem to zobaczyć, chciałem pomagać i być użyteczny. Dostałem trasę fioletową która prowadziła od Lublina poprzez Dąbrowicę, Płouszowice, Motycz Leśny, Miłocin, Maszki, Bochotnicę, Nałęczów do Wąwolnicy. Droga wiodła asfaltem, ale i polami, niekiedy lasem, odcinkami błotnistymi i nieutwardzonymi, jej długość wynosiła 41 kilometrów, stąd zachodziła potrzeba pomocy samochodów terenowych. Kolejne dwie trasy obstawili koledzy; Bartek, Michał i Darek. Na trasy stawiliśmy się o godzinie 22 ej, dla towarzystwa, jako pomoc i pilot był ze mną kolega Jacek.


   Podczas EDK zaskoczyła nas liczba ludzi biorąca w niej udział. Prawdopodobnie na samej naszej trasie było ok. 800 osób, na wszystkich 2500. Każdy szedł dla siebie samego i każdy musiał znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły aby drogę tą przejść. Niezwykłe było obserwować tych skupionych ludzi i oglądać sznur latarek czołowych pośród nocy.


   Duże wrażenie zrobili na mnie ludzie, jak ta kobieta przy stacji X, która udostępniła swój dom, krzesła, gorące napoje i jedzenie dla zmęczonych drogą, sama pomagając jak tylko mogła, a była to godzina 2 rano. 
    Po drodze ktoś wystawił skrzynkę z jabłkami, oświetloną zniczem. Taki drobny gest, a tak dużo znaczył.


     Gdy powoli zbliżaliśmy się do celu i wyjechalkiśmy z lasu zobaczyliśmy świt, wszystko budziło się do życia, ptaki zaczynały śpiewać, a naszym oczom ukazały się wreszcie sylwetki ludzkie, które do tej pory okryte były nocą i pozostawały całkowicie nierozpoznawalne.


   Temperatura spadła poniżej zera stopni, a szron okrył pola. Po powiększeniu zdjęcia zobaczycie ludzi w oddali. O ile było to możliwe staraliśmy się być w oddaleniu.


   Na kilka kilomterów przed samym Nałęczowem zaczęła się nasza praca i przewożenie do miasta tych, którzy byli kontuzjowani, lub nie wytrzymali trudów drogi. Przeszli bardzo dużo, żałowali w rozmowach z nami, że tych ostatnich kilometrów nie mogą już pokonać na własnych nogach, ale dali z siebie wszystko.


    Nasza pomoc skończyła się przed kościołem w Nałęczowie, do Wąwolnicy prowadziła już zwykła droga pomiędzy zabudowaniami. Gdy już zeszły ostatnie osoby, lub zostały zwiezione, odjechaliśmy, była godzina 7:30.
    Jeżeli uda się, za rok, postaram się przejść EDK na nogach, aby tam, nocą w lesie i pśród pól spotkać się nie tylko z Bogiem, ale ze swoimi ułomnościami i problemami, aby je przejść, mimo wszystko.

Post Scriptum;

W ekstremalnej drodze krzyżowej pomagali swoimi samochodami ludzie z Lublin 4x4;
Bartosz Kowalski z żoną Kamilą, Michał Staniszewski, Jacek Błaszczak
oraz Jacek Figurski.
Mam nadzieję, że się nie obrażą, że ich wymieniłem, gdyż ich zaangażowanie wymaga wspomnienia.






piątek, 6 stycznia 2017

Zmroziło Lublin


    Chyba już ze trzy lata w Lublinie nie było mrozu poniżej - 10 C. W dniu 6 grudnia 2017r. o godzinie 9 ej w centrum Lublina było - 16 C, a Kozi Gród w święto Trzech Króli niemal wymarł, lub może zwyczajnie zaspał?


   Na Czechowie ulice były puste, w śródmieściu podobnie. Lublin się odkorkował, ale i zmroził! Czekamy, bo podobno wkrótce mrozy mają być większe, osobiście liczę na większy śnieg, bo "prawdziwych zim" już dawno nie mieliśmy.
   Ubierajcie się ciepło!


czwartek, 24 listopada 2016

Zatorowość żylna Lublina.


    Od stosunkowo niedawna, po Lublinie "stanie w korkach" nabrało esencjonalnego znaczenia. Nierzadko przejazd 0,5 km trasy zajmuje do godziny, w czasie szczytu, czego sam doświadczyłem. Miasto zapadło na chorobę, która jeżeli nie zostanie wyleczona, grozić będzie mu rychłym zawałem.


   Trudno "zwalić" winę na remonty, na studentów, na sam nie wiem co jeszcze. Przypominam sobie tylko ubiegły rok, gdy tak źle jeszcze nie było. Wprowadzony za blisko 30 mln zł. System Zarządzania Ruchem miał spowodować, że po mieście będziemy "śmigać", a "zielona fala" stanie się powszechna. Stało się przeciwnie, dodatkowo gwałtownie wzrosła liczba rejestrowanych samochodów w mieście.


   Ci, którzy mogą przesiedli się na komunikację miejską i w niej spędzają czas, inny wybrali transport pieszy, jeszcze inni pomimo pogody nadal jeżdżą rowerami. Pozostali jadąc samochodem z różnych innych względów, nie mogąc zrezygnować - utknęli w korku.


   W śródmieściu zdecydowano się ułatwić kierowcom parkowanie na chodnikach. Samochody mogą teraz łatwiej wdrapać się na nie gdyż wyasfaltowano podjazdy pod krawężniki - niestety przez takie działania zmniejszyły się przejścia dla pieszych, którzy przecierają oczy ze zdumienia! Oto zamiast miejsc postojowych w zatokach samochody zajmują miejsca pieszych.


   Również wysocy (rangą) urzędnicy z Ratusza, zamiast świecić przykładem zajmują samochodami miejsca na chodnikach, podjeżdżając pod same wejście do Urzędu Miasta, zapewne aby się nie nachodzić z parkingu znajdującego się 25 metrów za budynkiem. 


    W takim razie - jak wszyscy to wszyscy; KomEko, co dzień parkuje na jednym z najbardziej obleganych chodników już o siódmej rano. Pojazd powyżej 2,5 tony upycha się w najciaśniejszym miejscu, a piesi - w większości urzędnicy miejscy idący do pracy, aby przejść zatrzymują się przepuszczając jedni - drugich. KomEko, może pora pójść po rozum do głowy?


   Sami, też nie jesteśmy bez winy, ja również. Stajemy samochodem, byle jak nie licząc się z innymi, "na chwilkę", lub na "ja zaraz wracam" powodując ogólną frustrację innych użytkowników drogi, lub co gorsza chodnika. Spróbujmy być bardziej empatyczni. Takie przypadki, jak powyżej, to wcale nie są wyjątki.

    
  
  I na koniec. Tęsknię do takich chodników, oddzielonych od ruchu żywopłotem. Tęsknię do ulic jednokierunkowych - uspokajających ruch, jak ta z osiedla Mickiewicza. 

  Uwielbiam chodzić piechotą, robię to tak często jak tylko mogę. Kocham też samochody i motoryzację. Mam auta, które do ekologicznych i małych nie należą i podobnie jak Ty czytelniku, w tym momencie zastanawiam się jak pogodzić jedno z drugim?     



wtorek, 18 października 2016

Strefa płatnego parkowania w Lublinie. Absurdy.


    "Nowe rozdanie" związane ze strefą płatnego parkowania w Lublinie to wór absurdów skupionych wokół na nowo wytyczonych miejsc, których rozplanowania nikt nie spokojnie nie przemyślał i wykonał je na szybko i byle jak. 
    Zakwitły również takie kwiatki jak na zdjęciu powyżej, które absolutnie nie powinny się zdarzać, ale przecież to Lublin. Drzewo się wytnie. Z pewnością zachoruje, lub jego stan okaże się nienajlepszy. Odliczamy czas ile w tym miejscu postoi.
  

wtorek, 4 października 2016

Parking za Ratuszem w Lublinie - darmowy dla wysokich rangą urzędników, z wysokimi kosztami rocznego utrzymania.


     Przeglądając Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Miasta w Lublinie natrafiłem na ciekawą informację dotyczącą parkingu w centrum miasta. Otóż parking za Ratuszem - bo o nim tu mowa -liczy sobie wolnych miejsc postojowych 34, większość przydzielonych jest bezpłatnie pracownikom Ratusza, oraz Radnym Miejskim. 
      3 marca 2015 roku skierowano zapytanie nt. tego miejsca. W odpowiedzi Urzędu Miasta z dnia 12 marca 2015r. czytamy, że z darmowych miejsc korzystają: Prezydent i Zastępcy (trzy osoby), Sekretarz, Skarbnik, Przewodniczący RM, Zastępca Dyrektora Biura RM, radcy prawni (cztery osoby), Dyrektor Wydziału Kultury, rzecznik prasowy Prezydenta, osiem miejsc - przyznanych szefom wieloosobowych stanowisk, oraz jedno miejsce dla Dyrektora Kancelarii Prezydenta - łącznie miejsc stałych 23. Pozostałe - przeznaczono dla gości. 
    Koszt utrzymania parkingu w roku 2014 wyniósł... 102 204 zł - na co złożyły się zimowe utrzymanie - 40 479 zł oraz letnie utrzymanie - 61 761 zł.
       
      Czytając to, przyszła mi na myśl, uwaga. Dlaczego osoby wysoko uposażone, są uprawnione do zwolnienia z opłat za parking w centrum Lublina? Większość urzędników niższego i średniego szczebla, zarabiających przysłowiowe "grosze" jest obowiązana do pokrywania opłat za parkowanie w mieście, zresztą jak i każdy, z nas, kto wjeżdża w strefę płatnego parkowania. 
     Koszty utrzymania parkingu jak widać - są wysokie, warto było by zatem, aby zaczął on na siebie zarabiać, co przecież nie jest złym pomysłem, a Pan Prezydent powinien do tego pomysłu się przychylić. Co sądzicie?

     Pod tym adresem znajdziecie szczegółowe informacje odnośnie wniosku dot. parkingu i odpowiedzi. Link przekierowuje na stronę BiP Urzędu Miasta w Lublinie - KLIK

Kładka dla pieszych na ul. Sowińskiego w Lublinie już działa!


    Długo nieczynna, bez decyzji o remoncie, kładka dla pieszych nad ulicą Józefa Sowińskiego w Lublinie już działa! Zdążono z jej wstępnym uruchomieniem wraz z rozpoczęciem roku akademickiego, bo to studentom przede wszystkim będzie służyć. 
    Kładka zapewnia bezpieczne i bezkolizyjne przejście dla pieszych w rejonie o dużym natężeniu ruchu drogowego. Dodatkowo, część ruchu pieszych poprzez przekierowanie zapewnia bardziej płynny przejazd samochodów. Tymczasem jeszcze nie w pełni jest wykorzystana, gdyż niewiele osób wie, o jej dostępności. Już wkrótce jednak można się spodziewać, że zyska ona na popularności i dzięki temu uzyskamy mniejsze zakorkowanie ruchem samochodów w tej części miasta. 


   Wejście jeszcze nie w pełni wykończone, ale funkcjonalne. Schody wykonano z materiału dobrej jakości.


    Tłumów jeszcze na niej nie ma, ale z pewnością piesi do niej się przyzwyczają. Dotychczasowy asfalt, który w lecie rozstapiał się pod wpływem wysokiej temperatury zastąpiono kostką.


   Widok z poziomu kładki na ulicę Sowińskiego. 


    I na koniec - miły akcent. Na kładce montowana jest winda! To duże ułatwienie dla osób niepełnosprawnych, oraz dla osób z dzieckiem w wózku. 





czwartek, 2 czerwca 2016

Walczą o Nowy Tor Lublin. Pro publico bono - zapraszam!



   Serdecznie zapraszam do oglądania programu, na kanale Youtube - Niezależny Lublin lub na stronie www.nl24.tv pt. "Pro Publico Bono". Tymczasem ustalono co tygodniową emisję na czwartki na godz. 15:30.
   Mam przyjemność prowadzić program, a że jest to debiut, proszę wybaczyć pierwsze potknięcia, mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej. 
   Gościem pierwszego odcinka była Pani Beata Pocheć - lider społeczności Walczymy o Nowy Tor Lublin.
                                                                               Polecam!

środa, 10 lutego 2016

Spacer po Lublinie, al. Unii Lubelskiej i okolice


   Jeżeli chodzi o poznawanie Lublina, lub o zwykły spacer wydaje się, że nie ma bardziej antypatycznego miejsca, niż Aleje Unii Lubelskiej. Tymczasem jest to ten fragment miasta, z którego spoglądamy na nie z otwartej perspektywy. Z jednej strony jawi się nam w sposób barwny, z drugiej...


... widzę je w sepii. Szkoda jedynie, że ta część Lublina skrywana jest we wszystkich folderach przed turystą, a przecież, to ona właśnie jest niezwykle prawdziwa.


  Zamek Lubelski, tak pocztówkowy, że aż boli. Stanowi element miasta, które tu wzrosło i dzięki któremu mogło głębiej zapuścić korzenie.


  Jeżeli korzenie - to drzewa. Za socjalizmu i chwilę po nim, sadzono je przy każdej okazji i wręcz z szaleńczym zaangażowaniem. Obecnie z takim samym szaleństwem drzewa w mieście są cięte i z niego eksmitowane. Dlatego, tym bardziej cenię sobie te, które tu trwają od dziesięcioleci.


    I na koniec, budynki. Odmierzają czas, który im pozostał, a mimo wszystko jeszcze są tu i trwają. Jakby na przekór, tym nowym obok nich, na przekór ruchowi miasta, który tętni arteriami krusząc ich słabe setletnie mury.
   To właśnie Lublin w okolicy jednej z większych miejskiej tras szybkiego ruchu. Trasy, na której się nie zatrzymujesz, tylko gonisz auto szybciej do celu. A jednak, warto. Warto się zatrzymać, lub przejść w to miejsce od strony Starego Miasta i Podwala. 
   Temat nie jest wyczerpany, przeciwnie. Zdjęć i miejsc jeszcze trochę przed nami,  

sobota, 30 stycznia 2016

Czekam na ruch pieszego w Lublinie.

    
     Czekam. Przycisk z założenia miał przyspieszać zapalenie zielonego światła dla oczekujących na przejście. Dotykam, czekam. Czekam i rozmyślam nad upośledzeniem ruchu pieszych w Lublinie. Dlaczego muszę upominać się o przejście i gdy w rzeczywistości prośba ta nic nie zmienia. Stoję i czekam. Okazuje się, że w Lublinie uprzywilejowano ruch samochodów. Pod ten ruch ułożono ulice, parkingi dosięgające samego wejścia do sklepu. Pieszy stał się intruzem, istotą która blokuje nieustanny przepływ samochodów. Blokuje również ul. Sowińskiego w mieście poprzez zamkniętą kładkę przy UMCSie, wchodzi na jezdnię gdy samochody starają się jechać niezatrzymane przed siebie. Tymczasem chodniki toną w kałużach, są pozałamywane, prowadzone są w sposób abstrakcyjny. Osiedla są grodzone. Wjedziesz w osiedle samochodem, piechotą musisz obejść ogrodzenie aby wejść w wyznaczone przejście.
      Czekam, kiedy chodniki i krawężniki zostaną przystosowane do ruchu dla osób z niepełnosprawnościami, oraz osób niewidowmych.
    Czekam. Na zmianę i nadanie priorytetu pieszym. Czekam, na stworzenie miasta przyjaznego pieszemu. Czekam na odblokowanie chodników z parkujących samochodów. Czekam na przebudzenie miasta. Na miasto przyjazne pieszym - mieszkańcom.

sobota, 28 marca 2015

Ikarus - mural przy ul. Peowiaków w Lublinie

                                                                kliknij miniaturkę aby powiększyć
   Mural powstał pod koniec 2014r., na zamówienie spółki miasta - Zarządu Transportu Mieskiego w Lublinie, mając na celu obowiązkową promocję unijnego projektu współfinansującego zakup nowych autobusów.
   Artystycznie nie zapowiadało się nic ciekawego i wyjątkowego. Tymczasem twórcy z Francji wpletli nowy mural w stary, jeszcze z czasów PRLu. W ten sposób powstało coś nowego i inspirującego. O to chodziło.

sobota, 31 stycznia 2015

Lubelski baobab i drzewa wzdłuż Alej Racławickich w Lublinie


   W archiwum bloga, oraz na stronie olublinie.pl znajdziecie sporo materiału na temat Topoli Czarnej z Placu Litewskiego. Temat nie jest zamknięty, przeciwnie, nasza najstarsza żyjąca lubliniaczka chciała by mieć więcej tlenu aby jej system korzeniowy się wzmocnił, a korona co roku cięta - odrosła. Potrzeba rozebrać część kostki wokół, aby drzewo otrzymało szansę na dalsze życie. Przydałby się również lekarz, który skoncentruje się na jej przyszłym i długim życiu, nie kierując się myślą o jej eutanazji. Nie potrzebujemy tu innego drzewa, chcemy aby ona, symbol Lublina, żyła. 


  Tymczasem pod planowany topór mogą trafić drzewa przy Alejach Racławickich. Zostały już w tym celu oznaczone. 


   Jako mieszkaniec centrum i rodowity lublinianin zastanawiam się nad tym, dlaczego systematycznie wycinamy drzewa w Lublinie? Czy uważamy, że nie są nam potrzebne? Czy chcemy ich kosztem dodatkowych parkingów oraz szerszych dróg aby nasze samochody mogły poruszać się wieloma pasami i miały więcej miejsc do parkowania? 
    Otóż, tak myślano kiedyś. Taka teoria była popularna jeszcze czterdzieści lat temu na zachodzie, obecnie drogi tam buduje się węższe, a ruch reguluje w inny sposób. Parkingi nie zajmują wielkich powierzchni bo buduje się je pod ziemią, na górze zaś pozostawia miejsce dla człowieka, a naturalnym środowiskiem człowieka jest właśnie natura, którą tworzą m.in. drzewa. W mieście w umiejetny sposób łączy się je z budynkami, wieloletnie egzemplarze podlegają ochronie stanowiąc ważny element miejskiego życia. 
   To jest zrozumiałe. Dlaczego więc tu w Lublinie, cofamy się, dlaczego nie pamiętamy słów Jana Gehla o mieście dla natury i dla człowieka? A może tylko udawaliśmy, że słuchamy. Może robiliśmy to wszystko tylko na pokaz?