Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2014

Na lubelskim śmietniku

                        ul. Leszczyńskiego w Lublinie

- Wyrzuciłem na śmietnik
swoje pokręcone życie.
I dobrze.

Odtąd budzę obrzydzenie
- jestem cieniem.

Śpię na Litewskim,
przy fontannie,
bądź w Sasie, w kamienicy,
siadam, sam z sobą;
rozmawiam, na ulicy.

Butelka mi kochanką,
z nią się już nie rozstanę.
Butelka moją branką
na przekór jej, nad ranem.

Przy łóżku gdy mróz złapie
w zawszonej noclegowni
ułożę życie w kostkę
przy świcie, wyjdę głodny.

Chrzanić mnie! Bo kogo ja
obchodzę? Umarłem
- może dobrze, umarłem
na Twej drodze.



                                    ul. Jasna w Lublinie


   Na co dzień obserwuję bezdomnych w centrum miasta. Budzą moje mieszane uczucia, zaczepiają przechodniów na ulicy, śpią w klatkach schodowych, często znajdują się pod znacznym wpływem alkoholu. Podanie im pieniędzy do ręki nic nie zmieni, a spotęguje problem. 
   Noclegownie miejskie - a jest ich naprawdę niewiele, czynne w okresie jesienno - zimowym przeżywają prawdziwe oblężenie. Łóżek w nich brakuje, warunki są marne. 
   Posiłki? Jadłodalnia na ul. Zielonej wydaje każdego dnia o godzinie 12 bezpłatną zupę. To wszystko, a przecież brakuje im wszystkiego.
     To chyba najwyższy czas aby miasto podjęło działania, które pomogą tym ludziom. Najwyższy czas, abyśmy to my się obudzili i jako społeczeństwo starali się pomóc. Mądrze.

sobota, 18 stycznia 2014

Okno z widokiem na podwórze - Lubartowska


     Okno z widokiem na podwórze, ulica Lubartowska. Bardzo klimatyczne. Kolejny raz, odczułem na własnej skórze, że z założenia nieciekawe, jednak po wejściu, można odkryć jego magiczne strony. 
       A jaka jest ulica Lubartowska? Wiecie doskonale. Ulica, jak morza południowe z postu poniżej. Autentyczna, głośno domaga się rewitalizacji. Ułożony na niej chodnik z betonowej kostki, rok wcześniej, nic nie zmienił, bo i cóż mógł? Ludzie chcą tam żyć jak ludzie, dzieci chcą mieć miejsce do zabawy, a mają samochody przed oknami i brudne podwórza.
       Może nadszedł już czas na ruch władz miasta? Może pora już aby sfotografowały się właśnie tam, na Lubartowskiej wśród mieszkańców, zwracając uwagę na nią swoją i nas wszystkich. Może już nadszedł czas wyciągnąć do mieszkających tam dłoń?

       Z tej Lubartowskiej, na której dosyć często jestem, którą odwiedzam, którą przechodzę, z tego nią  zmęczenia, napisałem.

L u b a r t o w s k a 

szczur przy wejściu
bramy czekał, 

- brudu garście
smutku kruchy 

/czuć tu ostry smród
człowieka/

mur pod sprejem,
czarne duchy.

flaszka bokiem
ułożona

pod rynsztokiem
dusza skona.

Kurwa!

- niosła się
z pokrzykiem
z bramy, okien
nad chodnikiem.

Cisza!
- w wilgoć owinięta
z dachu kapie,
wsiąka w ścianę

grzybem tutaj
nie od święta

czujesz?

przejdź przez 
bramę.

dotknij dłonią
chłodnej
ściany kamienicy

czy ją słyszysz?







wtorek, 17 grudnia 2013

Zwyczajna, niezwyczajna - Bieczyńskiego w Lublinie

                                                                                 kliknij aby powiększyć

Taka zwyczajna na co dzień, zapchana samochodami uliczka w Lublinie.
Nocą, przechodzi metamorfozę, niezwykłą.
To od jej strony wejdziemy do Ogrodu Saskiego bez żadnej bramy. Z tego powodu często mylona bywa z uliczką Czystą, która przejścia takiego /oficjalnie/ nie posiada.
Tu, do niej zagląda Łysy pełną nocą, rozświetla ją, gdy nie pada na nią blask latarni.
Taka na co dzień byle jaka.
Taka nocą, niezwyczajna.

wtorek, 29 października 2013

Jesienny ogród - Centrum Lublina


Są miejsca,
w Lublinie
które nie istnieją

są przejścia, w których
ogród bramą

do niezwykłego, zwykłego
świata,

o którym śniłeś,
o którym śniłaś.

Nieraz.

Nie poznasz ich
i w nie
nie wejdziesz

na co dzień zwykle,
co dzień tak samo

żyjemy tu,
żyjemy teraz

obok
za 
bramą.

    Jest taki ogród w Lublinie. Mieści się niemal w samym jego centrum, a istnieje tam już od dosyć dawna. Ogród należący do zakonu sióstr urszulanek. Jest to dosyć niecodzienne miejsce, stanowi zupełnie odrębny świat, od tego znanego nam za jego murem, gdzie ulica Narutowicza staje się miejscem pełnym ludzi i samochodów.
    Tymczasem tam czas się zatrzymał, a może tylko wolniej biegnie?