Łączna liczba wyświetleń

środa, 22 lutego 2012

Niesamowita historia, z cyklu piłeś nie jedź!

      
     Wczorajszego dnia, wracając z pracy na al. Racławickich zauważyłem samochód, który do niedawna jeszcze jechał, a nagle zblokował ruch. Wewnątrz kierowca, siedział - wydawało się, nieprzytomny. Myśląc, że zasłabł, lub stało się inne nieszczęście, po zatrzymaniu się obok, sprawdziłem sytuację. Okazała się dosyć prozaiczna! Otóż kierowca był praktycznie nieprzytomny z uwagi na nadużycie alkoholu. Cóż było robić, żeby nie przyszła mu do głowy dalsza jazda, wyłączyłem silnik w jego aucie, wyjąłem kluczyki i po telefonie czekałem obok na przyjazd Policji, której kluczyki oczywiście zdałem. Dzisiaj było przesłuchanie na Komisariacie, a teraz oczekiwanie na sprawę w sądzie, na którą niestety będę "proszony". 
    Swoją drogą ciekawe jak to się skończy, bo delikwent prawdopodobnie twierdzi, że nie jechał samochodem...
         Miałem nic nie pisać, ale skoro już o tym inni wspominają, to podaję Wam informacje z "pierwszej ręki", choć w telegraficznym skrócie.
 No i najbliższy rzeczywistości opis:
Dziennik Wschodni

5 komentarzy:

  1. Kiedyś jechał przede mną facet Oktavią i ściągało go ciągle wrednie na prawo. Pomyślałem, że nie dopił na "drugą nogę" i zadzwoniłem na policję. Poprosili mnie o personalia, telefonicznie, więc podałem. Potem byłem dwa razy wzywany na policję i raz do sądu, jako świadek. Nie żałuję straconego czasu, trzeba tępić morderców z ulic i dróg, bezwzględnie. Tamten, jak się okazało, miał 2,3 promila alk. we krwi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście Czarku, zero tolerancji dla nietrzeźwych kierowców. Zablokowałem go wpierw samochodem, potem wyłączyłem silnik, zabrałem kluczyki. Natomiast stawiam sobie pytanie, co by było gdyby zasnął szybko jadąc? Zjechał by na przeciwległy pas ruchu, czy wtoczył się na przejście?

    OdpowiedzUsuń
  3. Retoryczne pytania, mogłoby zdarzyć się każde nieszczęście. Wystarczy czytać statystyki wypadków, jeśli komu brak wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli to o Tobie pisali :)
    Cóż za niespodzianka :)

    Mam nadzieję, że jak to w Polsce bywa policja nie skupi się teraz na uprzykrzeniu życia temu "dobremu".

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze zrobiłeś. Baran mógł kogoś zabić.

    OdpowiedzUsuń