Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 lutego 2015

Lubelskie Arkady bez szans na mały Central Park


   Lubelskie Arkady mają w sobie olbrzymi potencjał na przyciąganie. Leżą w malowniczym miejscu na zboczu wzgórza, które aż prosi się o nadanie mu rekreacyjnego charakteru. Taki mały lubelski Central Park. Niczym nie ogrodzone, zielone miejsce z szemrzącymi zdrojami, szerokimi ławkami do wypoczynku. W samym sercu miasta. Wychodzisz ze Starego Miasta, lub z Krakowskiego Przedmieścia i zatapiasz się w zielonym sercu Lublina. Możesz tu wypoczywać w każdy sposób; na chwilę na ławce - gdy wychodzisz z pracy z kanapką na lunch, z gazetą w ręku, jedząc lody, lub aktywnie: na rolkach lub desce. Miejsce dla seniorów - z stolikami szachowymi, placykiem na bile - dlaczego nie? Miejsce dla dzieci - z osłoniętym placem zabaw, którego tak bardzo tu brakuje. 
   Niestety to tylko moja fantazja, bo zaplanowano już przebudowę. Galerię handlową z parkingiem. Niespodzianka? Wcale nie, chociaż trudno mi uwierzyć, że lublinianie przyzwyczaili się i tolerują tego typu słomiane inwestycjię, jakie mają miejce ostatnimi czasy w Lublinie. 


wtorek, 3 lutego 2015

Duża kałuża. Na Placu Litewskim w Lublinie.


  Tradycyjnie przed wyborami prezydenckimi dostaliśmy mnósto obietnic, m.i. dotyczących restrukturyzacji Placu Litewskiego w Lublinie, co lokalne media podchwyciły przyglądając się temu z niesłabnącym zainteresowaniem. Tymczasem okazało się, że przebudowę odłożono, bo zwyczajnie w budżecie miasta nie ma na to pieniędzy, gdyż przeznaczono je na inne, a zgłoszone przez radnych miejskich cele.
     Nie wiem czy się smucić z tego powodu, bo projekt przebudowy centralnego miejsca w Lublinie nie wzbudził moich euforycznych emocji. Może powstał tylko tak, na zasadzie dziennkiarskiej zapchaj dziury i wylądował wśród innych sobie podobnych w ratuszowej szafie. 
    Zastanawiam się jedynie, czy trudno jest z kasy miasta przeznaczyć trochę pieniędzy na możliwość przejścia chodnikiem bez nalania wody do butów lub skręcenia nogi w okolicznych jego wyrwach? Jeżeli ma to być naprawa na zasadzie czasowej prowizorki, niech nawet tak będzie i niech zostanie wylana plama asfaltu, która zaleje dziury i wypoziomuje chodnik. Bo jeżeli nadal będziemy czekać z restrukturyzacją Placu, to może warto nadać kałuży nazwę, podobnie jak i dziurom w chodniku, idąc od strony Hotelu Europa?
    Cóż może to i trochę klimatyczne, może to i takie swojskie. Może jednak niekoniecznie.
      

sobota, 31 stycznia 2015

Lubelski baobab i drzewa wzdłuż Alej Racławickich w Lublinie


   W archiwum bloga, oraz na stronie olublinie.pl znajdziecie sporo materiału na temat Topoli Czarnej z Placu Litewskiego. Temat nie jest zamknięty, przeciwnie, nasza najstarsza żyjąca lubliniaczka chciała by mieć więcej tlenu aby jej system korzeniowy się wzmocnił, a korona co roku cięta - odrosła. Potrzeba rozebrać część kostki wokół, aby drzewo otrzymało szansę na dalsze życie. Przydałby się również lekarz, który skoncentruje się na jej przyszłym i długim życiu, nie kierując się myślą o jej eutanazji. Nie potrzebujemy tu innego drzewa, chcemy aby ona, symbol Lublina, żyła. 


  Tymczasem pod planowany topór mogą trafić drzewa przy Alejach Racławickich. Zostały już w tym celu oznaczone. 


   Jako mieszkaniec centrum i rodowity lublinianin zastanawiam się nad tym, dlaczego systematycznie wycinamy drzewa w Lublinie? Czy uważamy, że nie są nam potrzebne? Czy chcemy ich kosztem dodatkowych parkingów oraz szerszych dróg aby nasze samochody mogły poruszać się wieloma pasami i miały więcej miejsc do parkowania? 
    Otóż, tak myślano kiedyś. Taka teoria była popularna jeszcze czterdzieści lat temu na zachodzie, obecnie drogi tam buduje się węższe, a ruch reguluje w inny sposób. Parkingi nie zajmują wielkich powierzchni bo buduje się je pod ziemią, na górze zaś pozostawia miejsce dla człowieka, a naturalnym środowiskiem człowieka jest właśnie natura, którą tworzą m.in. drzewa. W mieście w umiejetny sposób łączy się je z budynkami, wieloletnie egzemplarze podlegają ochronie stanowiąc ważny element miejskiego życia. 
   To jest zrozumiałe. Dlaczego więc tu w Lublinie, cofamy się, dlaczego nie pamiętamy słów Jana Gehla o mieście dla natury i dla człowieka? A może tylko udawaliśmy, że słuchamy. Może robiliśmy to wszystko tylko na pokaz?