Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 6 września 2011

Dzwonię z budki!



         Zebrało mi się na wspomnienia. Otóż znów stajemy się świadkami końca pewnej epoki. Niedawno na MineralWater pisałem o fotograficznych aparatach analogowych, które odeszły w zapomnienie, wydawało by się - bez żalu.
       Tymczasem podobny los już wkrótce spotka automaty telefoniczne - popularne "budki". Otóż Telekomunikacja Polska od 9 maja 2011r. nie ma obowiązku zapewniania "powszechnej usługi telefonicznej". Oznacza to w praktyce, ich systematyczne likwidowanie. Wszyscy doskonale wiemy, że przyczyniły się do tego komórki. Być może w tym wypadku ktoś mógłby powiedzieć, że rozstaje się z nimi bez żalu, ale nie ja. Również w tym wypadku zachowam wspomnienia rozmów przez taki telefon prowadzonych; chociaż nie zawsze sprzyjała im pogoda. 
      Z budkami telefonicznymi było tyleż sytuacji poważnych co zabawnych, niekiedy wręcz zadziwiająco podobnych do kultowej sceny z filmu Nic śmiesznego
         W Lublinie takich automatów spotykamy coraz mniej a już prawdziwym "rarytasem" jest dostrzeżenie osoby z niego rozmawiającej; a przecież jeszcze parę lat temu ludzie ustawiali się w kolejkach do nich przeliczając żetony - później przetrząsając kieszenie w poszukiwaniu magnetycznej karty.
         Cóż już nie dzwonimy z budki, dzwonimy z komórki!
         
       Na zdjęciach telefony przy Placu Czechowicza oraz przy supermarkecie Real oczywiście w Lublinie. 
      

poniedziałek, 5 września 2011

Plac Jana Kochanowskiego

       Dzień jak co dzień spać się chce, po alkoholu szczególnie. Niby nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, iż akurat tu w tym miejscu nie powinny "takie atrakcje" mieć miejsca.
         Plac leży pomiędzy Szkołą Podstawową Sióstr Urszulanek (na przeciw) przedszkolem - tamże, Kościołem Powizytkowskim (obok), Teatrem im. Juliusza Osterwy (tuż za ulicą Narutowicza - przeciwlegle) oraz budynkiem UMCS - widocznym w tle.
       Miejsce to upodobały sobie w ostatnim czasie osoby nadużywające alkoholu, wysypiające się na miejskich ławkach, a po przebudzeniu zaczepiające przechodniów, działające demoralizująco na dzieci, które udają się tam do szkoły oraz do mieszczącego się w tym samym budynku przedszkola. 
      Cóż widocznie tylko studenci UMCS z budynku obok, z katedr resocjalizacji, psychologii mają na podorędziu "żywy?" obiekt badań.
         Mnie to nie cieszy, bo takie atrakcje występują tam codziennie i jak zauważam coraz częściej. Miasto - obudź się, kochana Miejska Straży, zajrzyj tu proszę bo nie tylko niewłaściwie zaparkowane samochody na ulicy Peowiaków są do uporządkowania!

Rybna 6, Stare Miasto

        A myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy, a tu bach! Rybna 6 Stare Miasto. Klatka schodowa stała się publiczną toaletą dla przemierzających okolicę "gości". Jak można się domyślać, kulturalnych ludzi, biorąc pod uwagę zużyty, że korzystają z papieru toaletowego pozostawianego w jej kątach!
     Samo podwórze, nie wygląda lepiej, jednak z pewnością już wkrótce stać się może nie lada gratką archeologiczną a to z uwagi na brak powierzchni utwardzonej w postaci asfaltu lub kostki brukowej. Tu występuje klepisko; ergo - wystarczy łopatka i sitko, stające się gwarancją odkrywczego sukcesu przy minimum pracy.
Żarty na bok, bo pojawia się pytanie; skąd w 2011r. w sercu Miasta taka wpadka? Nikt tu nie zagląda, być może z niesłusznej obawy, a szkoda. Miejsce to zostanie przecież musi być w końcu zagospodarowane i wyremontowane. Przypominam sobie słowa Wołoszańskiego, który kiedyś powiedział, iż lubi lubelską Starówkę ze względu na jej opłakany stan, który to rzecz jasna umożliwiał mu kręcenie filmów paradokumentalnych z okresu okupacji. Cóż jak widać, wystarczy jeszcze dobrze się rozejrzeć aby takich "zakątków" odkryć całkiem sporo. Grunt, że fasady wyglądają solidnie!
        Z uwagi na marną jakość zdjęcia miałem nie zamieszczać jak wygląda "skrzynka pocztowa?" przy ul. Rybnej 6. Przemyślałem jednak sprawę i mam nadzieję, że warto było je wrzucić. Gratulacje dla listonosza, który w takich (nieodosobnionych) przypadkach musi się do mieszkańców nabiegać.