Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 12 stycznia 2012

Czarno to widzę...


       Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Na drzwiach frontowych głównych zawieszono wielką czarną kartę z napisem "wejście do kasy". Już na sam jej widok potencjalnego widza ogarnia czarna rozpacz. Czy bilety od nowego roku tak podrożały? Na litość Boską... strach tam zaglądać. 
       Odkąd pamiętam, głównym wejściem (na zdjęciu) wchodziliśmy do Teatru. Za nim znajdowało się już wszystko inne; foyer, barek, szatnia, kasa, korytarz prowadzący na salę widowiskową. 
        Tymczasem wejście główne stało się wejściem do kasy? Proszę teraz o oznaczenie wejścia do Teatru.

środa, 11 stycznia 2012

3 go Maja po remoncie.




       Dlaczego na blogu nie pisałem wcześniej o remoncie ulicy 3 go Maja? Otóż wszystkie regionalne gazety zajmowały się tym tematem wystarczająco często, na bieżąco informując o postępach prowadzonych tam prac. Temat stał się oklepany i oczytany. Natomiast dziś możemy podsumować remont ulicy, na co dzień komunikacyjnie obciążonej. Jak każdy chyba zauważył przebiegł on sprawnie, a to dzięki wykonującej prace firmie oraz dzięki sprzyjającej pogodzie. Oczywiście nie obyło się bez atrakcji w postaci bombowych wykopków (pociski moździerzowe) oraz nienaniesionych na żadne plany podziemnej plątaniny kabli oraz rur. 
       Ulica 3 go Maja zyskała sygnalizację świetlną, dzięki której piesi wkraczając na przejście nie ryzykują już tego swoim życiem. Autobusy komunikacji miejskiej otrzymały bezkolizyjne wjazdy w zatoki przystankowe, wylot z Dolnej 3 Maja przez ulicę Solidarności połączył się w prostej linii z ulicą Bolesława Prusa. Co ciekawe, zadbano również o drzewa, których system korzeniowy został odpowiednio dotleniony (pomarańczowe rury przy pniach). 
       Pozostaje życzyć sobie prostej drogi, mniej korków i aby dziury zbyt wcześnie się tu nie pojawiły!

Lublin wg. zespołu Whisky.

Lublin. To nasze miasto! Zespół Whisky.
     
       Cóż, stało się. Doczekałem się, piosenki o Lublinie, która nie zanudza, nie jest patetyczna, a działa pobudzająco na zmysły i wrzuca pozytywną dawkę dobrego humoru już na samym starcie. 
       Słuchając jej utwierdzam się w przekonaniu, że Lublin wygląda lepiej gdy mówimy (śpiewamy) o nim, o nas wprost bez owijania w bawełnę, bez zbędnych ozdobników. Dodatkowo rytm i sposób montażu klipu sprawia, że sam Kozi Gród zaczyna tętnić w niej autentycznym życiem.
        Świetna robota, życzę dalszych sukcesów (w Lublinie?) i polecam!