Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 września 2013

Za starej furty klasztornej bramą



  Za starej furty klasztornej bramą, znajduje się całkiem dobrze zakonserwowany zdrój. Nie działający co prawda, ale łączący się ściśle z historią wodociągów miejskich, o których już pisałem. Historia ta ściśle powiązana jest z wieżą wodną. Jak możecie już się domyśleć, zdrój znajduje się na terenie zakonu sióstr urszulanek, z którego przeciwnej strony znajduje się wspomniana wyżej wieża.
   Furtę dostrzeżecie już od pomnika Jana Kochanowskiego, wystarczy nacisnąć klamkę, otworzyć ją i spojrzeć w prawo. Od razu wzrokiem natraficie na ten niezwykły zabytek, chyba najlepiej zachowany w Lublinie.

Dziś pogodnie bez opadów, miejscami jedynie mogą wystąpić przelotne opady deszczu...



    Chmury, chmurki nad Lublinem. Ilekroć wieczorem zastanawiam się nad pogodą następnego dnia spoglądając w niebo, o tyle tegoż dnia następnego, pogodnego i słonecznego, jej nagła i gwałtowna zmiana niemiło mnie zaskakuję. Tym bardziej jest nieoczekiwana, gdy idąc do pracy słonecznego ranka zostawiam kurtkę przeciwdeszczową na wieszaku w mieszkaniu, a wracając żałuję, że nie wziąłem tego nieprzemakalnego, ciepłego sztormiaka. 
    Ale cóż, taka to specyfika klimatu tu panującego przy średniej rocznej temperaturze + 8 C i 650 mm - średniej rocznej sumie opadów. Szału nie ma. Jedno natomiast jest pewne, mieszkańcy Koziego Grodu muszą mieć gorącą krew.
   
    Aha, nie lubię poniedziałku - na dobry początek.



czwartek, 29 sierpnia 2013

Zielono mi?

                                                             Kliknij aby powiększyć
     Po odwiedzeniu wielu pięknych miejsc podczas tegorocznych wakacji wróciłem do Lublina. Tak się złożyło, że pierwszy spacer poprowadził mnie przez Stare Miasto w kierunku zamku i dworca PKS. W tym krótkim czasie doszedłem do przekonania, że nasze miasto jest gwarne, tłoczne i panuje w nim szaleńczy, nieukierunkowany ruch. Dodatkowo (jak wspomniany wyżej dworzec) są w nim miejsca, które należało by do wody spuścić aby o nich zapomnieć.
    Cóż, postanowiłem jednak sparafrazować Misia - Rysia Ochódzkiego i zdecydowałem, że tym razem minusy nie przysłonią mi plusów. Mam nadzieję, że ten optymizm wakacyjny długo nie minie. Wieszam więc obrazek z dzisiejszego spaceru. Ciekawe, czy ktoś rozpozna skąd zdjęcie zostało zrobione.