Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 maja 2011

Plac Litewski




      Po godzinie ósmej w poniedziałkowy ranek, miło było by przejść się czystym Placem Litewskim znajdującym się bądź co bądź w Centrum Lublina, a podobno stanowiącym jego wizytówkę. Więcej! Znajdująca się na nim Płyta Nieznanego Żołnierza, Pomnik Konstytucji 3 Maja oraz pomnik Marszałka Piłsudskiego nadają temu miejscu patriotyczny ton.
      Cóż... Miło było by ale miło nie jest. Po każdym "festynie na Litwie" papiery fruwają jeszcze przez następne dni. Widocznie osoby zajmujące się porządkami wzorem zaczerpniętym z filmu "Brunet Wieczorową Porą" promują hasło - "siły natury w służbie człowieka". Z drugiej jednak strony, ktoś to zostawił po sobie.
      A tymczasem jakoś przemęczymy się z tym śmietniskiem, które niewątpliwie dodaje kolorytu Naszemu Miastu.

Tak jakoś zaczęło mi w głowie grać...

Ale proponuję nieco zmodyfikować słowa. Dla ułatwienia pierwsza zwrotka i refren, dalej już sami...


Gdy idę w Lublinie Litewskim
Po kostce brudno-piaskowej
Plac ten śmierdzi śmietnikiem
czuć tu brak służby porządkowej
Poranne chodniki
Gdy idę,nie rozmawiam z nikim
Jak jest w poniedziałek nad ranem
Posobotnich niedzielnych balach chodniki zarzygane

Lublin
Mieszkamw Lublinie
Mieszkam w Lublinie
Mieszkam tu, tu, tu,tu

środa, 4 maja 2011

Korowód chili (tłum. czyli) - wesołe jest życie... studenta!

     Działo się dzisiaj, oj działo się. Pogrążony jeszcze w maraźmie Lublin obudził się w rytmie muzyki i radosnym krzyku lubelskich studentów. Teraz dokładnie widać, że to właśnie studentami Kozi Gród stoi. I cóż, że nie mogłem przebić się na drugą stronę Alei Racławickich ;-) , dla takiego wesołego spektaklu warto było, a i parę filmów ku uciesze internetowej gawiedzi poniżej, a powyżej zdjęcie zamieszczam...
   
 
    Nie wszystkich przedstawicieli absolwentów naszych szacownych uczelni udało mi się sfilmować ale większość się tutaj znalazła.
     I jak w tytule parafrazując Kabaret Starszych Panów- wesołe jest życie... studenta ha ha!
   
     
cdn... na bbehemon (youtube)

wtorek, 3 maja 2011

Mleczne morze

Jeżeli istniałby dla mnie symbol miesiąca maja to byłby nim z pewnością mlecz. Jako dzieci łamiąc jego łodygę obserwowaliśmy jak wycieka z niego biały sok, który był dla nas (co oczywiste) straszliwie trujący, obchodziliśmy się więc z nim jak z kurarą. Po krótkim okresie barwno żółtych osiedlowych łączek przychodził czas dmuchawca.
Pomimo, że jest to roślina prymitywna i pospolita, potrafi zauroczyć, szczególnie gdy ma się przed sobą takie piękne mleczne morze jak na osiedlu Marii Konopnickiej! Mieszkańcy, cieszcie się nim póki jeszcze istnieje, wszak i tą łączkę zajmą kiedyś betonowe bloki.